11/09/2018

Simning i Östersjön


Cześć!
Ostatnio dni są coraz zimniejsze, dlatego to dobry czas na zadbanie o swoją odporność. Ja również postanowiłam o nią zadbać i dziś wybrałam się nad morze, żeby zanurzyć się w lodowatej wodzie i nieco zahartować organizm. Od samego rana byłam tym naprawdę zafascynowana. Moja przygoda z ice bathing rozpoczęła się dopiero dziś, więc było to dla mnie duże wydarzenie. Wszystko zaczęło się od propozycji mojej mamy, bym razem z nią chodziła na pływanie w morzu w sezonie jesienno - zimowym. Z początku byłam do tego sceptycznie nastawiona i niezbyt przekonana, jednak w końcu postanowiłam przełamać się i spróbować. I szczerze wcale tego nie żałuję! Pierwszą i najważniejszą rzeczą była rozgrzewka, a dokładniej rozgrzanie stawów i kilka minut biegu po plaży. Potem szybkie ubranie stroju i wejście do wody. To fantastyczne uczucie kiedy wszystkie mięśnie spinają się, a ciało desperacko walczy z utratą ciepła. Nie do opisania. Tak byłam tym wszystkim zaaferowana, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia w wodzie. Ale nic straconego, na pewno w przyszłym tygodniu je zrobię i wam pokażę. 


Chwilę po wyjściu z wody i ubraniu ciepłego swetra czułam się niesamowicie.
 Nie było tak źle, no morze prócz lodowatej i czerwonej skóry. Ale zdecydowanie warto!

11/07/2018

Välkommen på en dimmig morgon.


Witam wszystkich czytelników w ten piękny mglisty poranek! Mam nadzieję, że u was wszystko dobrze i przesyłam wam uściski na dobry początek dnia. W tym tygodniu trochę słabo szło mi przygotowywanie wpisów na bloga, naprawdę nie wiem dlaczego. Na szczęście zdjęcia do najbliższych wpisów są już prawie gotowe. Pomyślałam, że skoro poranek jest tak piękny zrobię trochę zdjęć i napiszę króciutki post informacyjny.
Ostatnio każdy dzień jest tak mocno mglisty, wygląda to fantastycznie. Dlatego właśnie zaparzyłam herbatę w moim ulubionym kubku, usiadłam przy oknie i postanowiłam trochę popatrzeć.


11/01/2018

Jag sover



Pierwszy listopada zawsze jest jednym z bardziej męczących dni w roku,
ze względu na ilość zadań do wykonania. Pomyślałam, że pokażę wam siebie w międzyczasie. 

10/25/2018

Trött på





Czasami nie potrzeba wielu słów by opowiedzieć o tym co się czuje. Wpis nie musi być powieścią na skalę światową. Często zdarza się, że już sam tytuł jest w stanie nam powiedzieć wszystko i chyba to tyczy się dzisiejszego wpisu. Trött på ( szw. zmęczona ). Tak właśnie czuję się ostatnimi dniami, dlatego też postanowiłam zmienić swoją poranną rutynę i wprowadzić w swoje życie nieco hygge.

Zacznę jednak od rutyny. Dziś wypróbowałam ją po raz pierwszy i muszę przyznać, że całkowicie odmieniła mój poranek. Zaczynam od wstania wcześnie rano i natychmiastowego pościelenia łóżka. Takie podniesienie się z wygodnego łóżka do 2 minut po budziku sprawia, że nie ma najmniejszej szansy na drzemkę, a co za tym idzie - jest się bardziej produktywnym. Następnie przemywam twarz, zęby i czeszę włosy. Ubieram moje wygodne sportowe ubrania i rozpoczynam od 20 - 30 min jogi. Aktualnie wykonuję ciekawe 30 dniowe wyzwanie, które możecie odnaleźć na kanale Yoga With Adreiene, a dokładniej na playliście TRUE. Po porannej dawce jogi przychodzi czas na zimny prysznic aby zahartować i rozbudzić moje ciało. Działa sto razy lepiej niż nie jeden budzik! Sportowe ubrania zamieniam na coś ciepłego, parzę zieloną herbatę i jestem gotowa do pracy. Uwielbiam spokojnie zaczynać poranki więc ten rodzaj rutyny jest dla mnie idealny.

Wspomniałam też o hygge. A czym ono jest? To duńska sztuka kreowania ciepła w swoim życiu za pośrednictwem wystroju wnętrza, ubioru, czy czynności jakie wykonujemy. To także poczucie przynależności do chwili i celebrowanie każdego dnia. W Polsce odpowiednikiem tego słowa może być przytulność. Ta sztuka wprowadza w życie prawdziwy spokój i zdecydowanie polecam wypróbowanie jej każdemu. Najpiękniejsze jest to, że hygge nie da się jednoznacznie zdefiniować i każda jednostka rozumie ją na swój indywidualny sposób. 

10/23/2018

Kalla

Kiedy obudziłam się dzisiejszej nocy było około 5 stopni i wszystko otaczał mokry deszczu i zimny wiatr. Czułam się tak, jakbym nagle przyspieszyła do przodu o jakieś dwa miesiące i znalazła się w środku listopada. Dziś rano otwierając okno było czuć to przeszywające zimno w powietrzu, aż chciało się je natychmiast zamknąć. Zimowe powietrze przyszło naprawdę szybciej niż myślałam. Te chłodne pory roku panują tu naprawdę długo, ale właśnie to jest w tym miejscu piękne - kiedy wszystko jesienią ma takie ciepłe barwy, a zimą jest białe od śniegu. No i noszenie grubych, ciepłych ubrań, to chyba moja ulubiona część tych pór roku.


Zdjęcie jesiennego lasu z niedzielnego spaceru. Byłam taka mokra, kiedy zaskoczył mnie deszcz,
ale warto było zrobić to zdjęcie.

10/20/2018

Resa genom skogen


Sobota minęła mi bardzo spokojnie i przyjemnie na trasie pieszej wokół jeziora w Otominie. Jednak moim celem nie było pokonanie 5 kilometrowego odcinka wiodącego przez malownicze lasy, a odnalezienie i udokumentowanie pozostałości po otomińskim grodzisku. Początkowo droga była bardzo przyjemna. Złote liście spadały z drzew niczym deszcz, a słońce delikatnie przygrzewało sprawiając, że żałowałam zabrania ze sobą puchowego bezrękawnika. Trasa ta jest jedną z moich ulubionych w okolicy Gdańska. To bardzo przyjemne uczucie patrzeć jak natura wokół zmienia się wraz z sezonem jesiennym. Jeśli masz takie ulubione miejsce zatrzymaj się w nim na dłuższą chwilę i spójrz jak wygląda wiosną, latem, czy zimą. Gwarantuję ci, że nigdy nie będzie wyglądało tak samo. I to właśnie w naturze jest piękne - zawsze potrafi nas sobą zaskoczyć.


Pozostałości po grodzisku odnalazłam. Odnalazła mnie również ogromna ulewa. Postanowiłam zasiąść na kłodzie nad brzegiem jeziora, którą okrywały rozłożyste gałęzie drzew i przeczekać. Wielu z nas nie wie jak pachnie jesienny las w deszczowy dzień. To zupełnie nowe doświadczenie sprawiło, że jeszcze bardziej zakochałam się w tym miejscu. Poczucie niepokoju przed deszczem, ulewa i spokój po niej to coś niesamowicie wspaniałego - w szczególności gdy przeżywasz to samemu. Nagle czujesz się, jakbyś był jedyną osobą na Ziemi. Zrobiłam kilka zdjęć, aby zatrzymać ten moment, jednak nigdy nie oddadzą tego, jak wyglądało to w rzeczywistości.




10/19/2018

Höstens resa till viewpoint Jastrzębia Góra i Ostrzyce


Zdecydowanie żyję dla dni takich jak ten, pełnych lasów, natury i jazdy z najbliższą mi osobą daleko przed siebie. Dziś wyniosło nas aż do wsi Ostrzyce, a dokładniej na punkt widokowy Jastrzębia Góra. Ale może po kolei. Mój dzień, w odróżnieniu od Daniela, zaczął się dość wcześnie bo około godziny 8:00. Nie minęło wiele czasu, a już miałam przygotowany cały sprzęt fotograficzny, kawę w termosie, kompana podróży i oczywiście dobry humor. Wybiła 10:20, a my po niewielkim uprzątnięciu auta ruszyliśmy w drogę. Wyjechaliśmy na tak zwaną wylotówkę naszego miasta i skierowaliśmy się w stronę Kościerzyny. Trasa była naprawdę przyjemna, a przede wszystkim piękna, ponieważ wiodła przez mieniące się kolorami jesieni kaszubskie lasy. Po jakiś 40 minutach jazdy trzeba było zjechać z głównej drogi na rzecz krętych ulic, aby dostać się do wyznaczonego punktu podróży. Uwielbiam boczne drogi, ponieważ zawsze można natknąć się na nich na przygody lub śmieszne zbiegi okoliczności, które zapamiętujemy do końca życia. Tak było i tym razem. Nie owijając w bawełnę, chodzi o  dwie kontrastujące nazwy ulic, które mijaliśmy. W pewnym momencie po jednej stronie jezdni mapa ukazała napis ''Piekło", natomiast po drugiej "Niebo". To fantastyczne jak taki zbieg okoliczności potrafi poprawić humor na cały dzień.



































Jadąc dalej wzdłuż jeziora Ostrzyckiego mijaliśmy prześliczne domki, niewielkie pomosty i oczywiście wspaniałe widoki. Wydaje mi się, że jest to jedno z czystszych jezior na terenach Kaszub. W szczególności porównując je z jeziorem Tuchomskim, które koneserów zbiorników wodnych uracza dziesięcioma tysiącami barw zieleni. I nie, nie mówimy tu o roślinności lądowej i wodnej. Raczej o samym kolorze wody. Nie jest to przyjemny widok, ale kiedy raz już przekonasz się do takiej, nic nie będzie ci straszne. Chyba, że wolisz krystalicznie czyste jezioro; w takim wypadku to we wsi Ostrzyce jest w sam raz dla ciebie.
Jazda wzdłuż zbiornika zajęła nam jakieś 10 minut, natomiast parking odnaleźliśmy u podnóża celu podróży. Zabraliśmy ze sobą sprzęt, kawę oraz kanapki i ruszyliśmy. Trasa jest piesza i przyjemna. Na starcie napotykamy dość ostrą górkę, jednak na wyżynie teren jest w miarę płaski. Dla niedoświadczonych piechurów wspięcie się na 227 m.n.p.m jest nie lada wyzwaniem, ale satysfakcja po zdobyciu swojego małego szczytu jest nieziemska. Pozostaje ostatnia kwestia. Mianowicie widok, który zapiera dech w piersiach. Wydaje mi się, że żadne zdjęcie nie odda tego jak wspaniała jest panorama nad jeziorem Ostrzyckim.

Czasami Polska przypomina mi Norwegię, szczególnie na północy niektóre krajobrazy są łudząco podobne. Wiadomo, że nie jest to to samo, bo nic nie zastąpi fiordów, jednak na myśl nasuwa mi się staropolskie powiedzenie "Cudze chwalicie swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie". Uważam, że jest w nim ziarno prawdy, więc staram się kierować tymi słowami i uwieczniać na zdjęciach ukryte skarby, jakie oferuje mi nasza rodzima natura.


10/12/2018

Norra Natthimlen

Właśnie wróciłam z nocnego spaceru za miastem, w czasie którego natknęłam się na coś magicznego. Dziwię się, jak dawno nie widziałam jego pełnego piękna. Nocne rozgwieżdżone niebo. Brak mi słów, aby opisać jak piękne i potężne było to przeżycie. Stałam nad brzegiem jeziora i spojrzałam w niebo, które w całości pokryte było niewielkimi świecącymi białym światłem punktami. Kiedy stoisz tak pośrodku ciemności nocą czujesz się jak w innym świecie. To zupełnie inne niebo od tego, które możemy dostrzec w mieście. Miasto samo w sobie jest rozświetlone, a jego łuna pochłania cały blask, jaki dają gwiazdy. Poza miastem widok jest zupełnie inny. Wzięłam ze sobą aparat i zrobiłam kilka zdjęć, żeby pokazać wam jak to wszystko wyglądało. Niestety nie są najlepszej jakości, ale starałam się zrobić co w mojej mocy, aby je uratować. A czy wy patrzeliście kiedyś na prawdziwie rozgwieżdżone niebo?