LOOK OF THE DAY




jeans / jeansy - H&M
shirt / koszula - Piazza Sempione
high heels / szpilki - Primark
handbag / torebka - Step by Step

Today it's time for the post from the "Look of the Day" series. I decided to show you photos, which I managed to take during a short walk to my lovely Gdańsk. By looking around and watching people passing streets, I had a vintage style thoughts in my mind. Jane Birkin and her perfectly not perfect messy hairstyle or Brigitte Bardot and her black flats. Especially when I was standing in the queue to one of my favourite ice - cream parlor. It is located on Sukiennicza 18 street, and lay next to my high school. The neighborhood seems to be more beautiful day by day, because it's always revitalize. Between the side streets I found really pretty building and I decided to take photos next to it. White colour always conout me summer time and even in this outfit it turned out to be irreplaceable.

***

Dziś przyszła pora na post z serii "Look of the Day". Postanowiłam podzielić się z Wami zdjęciami mojej stylizacji, które udało mi się zrobić na spacerze po moim ukochanym Gdańsku. Rozglądając się po okolicy i obserwując ludzi przychodziły mi na myśl klimaty vintage. Jane Birkin i jej idealnie nieidealna fryzurze, czy Brigitte Bardot i czarne baletki. Szczególnie stojąc w kolejce do jednej z moich ulubionych lodziarni. Miś, bo tak się zwie, położona jest na ul. Sukienniczej 18, tuż obok szkoły średniej, do której uczęszczam. Okolica wydaje się być coraz piękniejsza, ponieważ bezustannie jest odnawiana i przebudowywana. Wśród bocznych uliczek odnalazłam bardzo ładny budynek, najprawdopodobniej mieszkalny, pod którym zdecydowałam się wykonać zdjęcia. Biel niezwykle kojarzy mi się z latem, dlatego i w tej stylizacji okazała się być niezastąpiona.



W MAJU JAK W GARNCU - CZYLI CO UBRAĆ KIEDY MAJOWA POGODA ZMIENIA SIĘ DIAMETRALNIE?


The one Polish proverb said "the weather in March is like in the pot of soup" which means that we can met there everything. However May 2018 is shocking us by variability of weather. The sets that you can see below will help you to create outfits for the Spring weather which is changing like in caleidoscope.

***

Mówią. że to właśnie w marcu pogoda jest jak w garncu. Jednak w tym roku majowa pogoda zaskakuje nas okrutnie zmienną pogodą. Poniższe kolaże pomogą wam dopasować stylizacje do tegorocznej wiosennej pogody, która zmienia się jak w kalejdoskopie.

No.1 Okulary - Saint Laurent $405 | No.2 Ramoneska - Yves Salomon 8,658zł | No.3 Bluzka - H&M 59,99zł | No.4 Buty - GIY $99.99 | No.5 Spodnie - Salt Flats Clothing £193 | No.6 Torebka - Louis Vuitton $5,200




No.1 Strój Kąpiel - Top Shop $38 |No.2 Bluza - Neoprene $160 | No.3 Buty - SSENSE $360 | No.4 Kapelusz - Hampden $230

CZEGO NIE PAKOWAĆ NA WAŻNY WYJAZD, JEŚLI CHCEMY ZROBIĆ DOBRE WRAŻENIE

Honestly, the first thing to say is, that I wrote this post mainly just because it could help me pack my luggage in the near future, when I'll be going to Mazury. Between so many tourists and celebrities leasuring on the Mazurskie lakes you could feel little bit intimidated. Therefore, I took the mundane topic of packing very seriously this time. In this case ask yourself - is there something we should pay particular attention to when there's an important trip ahead of us? What to pack and what to leave at home?


***

Szczerze, i już na wstępie, warto podkreślić, że post ten powstał między innymi po to, aby w niedalekiej przyszłości pomóc sobie porządnie zapakować się na wyjazd na Mazury. Wśród tak wielu turystów i znanych ludzi wypoczywających nad polskimi jeziorami można poczuć się wręcz onieśmielonym, dlatego nawet do tak prozaicznego tematu, jak pakowanie walizki starałam się podejść jak najbardziej poważnie. Tak więc zadajmy sobie pytanie, czy jest coś, co powinniśmy zabrać na ważny wyjazd? Co zapakować, a co lepiej zostawić w domu?

No.1 Rzeczy wybrane pod wpływem spontanicznych decyzji

Z mojego podróżniczego doświadczenia wiem, że takie rzeczy praktycznie nigdy się nie przydają, a tylko zajmują cenne miejsce w bagażu. O odzieży, którą zabierzemy najlepiej myśleć z dużym wyprzedzeniem i pakować w oparciu o program wycieczki. Kartka i długopis w zupełności wystarczą, a dla tych bardziej technologicznych - notatnik w telefonie. Klucz do sukcesu to wypunktowanie konkretnych dni i na ich podstawie zaplanowanie konkretnych strojów. Możesz to zrobić wszędzie, w czasie drogi do szkoły lub pracy, w kawiarni, wieczorem wylegując się na kanapie i popijając herbatę. Wcale nie trzeba tego robić przed, z reguły, wypełnioną po brzegi szafą.


No.2 Próbki nigdy wcześniej nie używanych kosmetyków

Niech rękę podniesie ta osoba, która nie ma w swoim domu szufladki z próbkami szamponików, mydełek, perfum, czy innych kremów na wypadek podróży. A teraz kto zauważył, że ten zbiór  zamiast maleć powiększa się, nawet jeśli bardzo często wyjeżdżacie? Osobiście staram się wybierać próbki tych kosmetyków, które w przeszłości przetestowałam i wiem, że są dobre dla mojej skóry.


No.3 Magazyny plotkarskie

Z doświadczenia dobrze wiem, że świetnie jest kupić w czasie podróży jakiś magazyn plotkarski i  jak gąbka chłonąć całą sobą informacje z życia celebrytów, gwiazd i showbiznesu. Niezwykle ukraca to czas podróży i daje niemałą rozrywkę. Zaczęłam się jednak od tego powstrzymywać i wybierać te pozycje, które są bardziej związane z moimi zainteresowaniami. Takim magazynem jest na przykład L'Officiel - luksusowy magazyn o modzie, w którym mogę poczytać artykuły związane z luksusowymi markami. Nie jest to magazyn wyłącznie związany z modą - można tam przeczytać artykuły i wywiady z barwnymi osobowościami i niezwykłymi indywidualistami. Przykładem jest Mary Komasa, czy Tamy Glauser - modelka poza płcią. Przy okazji warto wspomnieć, że od wiosny 2018 równolegle z magazynem dla kobiet wychodzi L'Officiel Hommes, czyli co nieco dla panów!

No.4 Dodatkowe torby i szmacianki

Biorąc bardzo dużą liczbę bagaży, toreb i torebeczek po pierwsze wyglądamy nieprofesjonalnie, a po drugie bardzo łatwo zgubić większość tego, co spakowaliśmy. Według mnie najlepiej jest zmieścić się do jednej dużej walizki, w którą upchamy większą część rzeczy, oraz do jednego bagażu podręcznego lub torby. Jest to naprawdę najbardziej wygodne rozwiązanie - a przecież komfort podróżowania to jeden z ważniejszych punktów do odhaczenia na liście 'do zrobienia'!


APRIL


In April, as constantly changinng as weather was my free time. I had a couple of days, whole at disposal of mine. I even catch up with a number of movies, but last few days gave me a little more work then ever before. Gave myself a long weekend was great alternative, so the May Holiday was something that I was waiting for (aport from todays evening - It's the middle of the night and I'm still sitting in front of my computer. It seems that May will be beautiful, but what with April? I'd like to invite you to see a couple of snapshots from the previous month.

***

W kwietniu tak samo jak pogoda zmienny był mój czas wolny. Zdarzało mi się mieć dni całkowicie do swojej dyspozycji, a nawet nadrobić kilka filmowych pozycji, lecz ostatnie dni przysporzyły mi nieco więcej do zrobienia na blogu, toteż zrobienie sobie długiego weekendu było wspaniałą alternatywą. Długi weekend był więc tym, na co czekałam (poza dzisiejszym wieczorem - jest środek nocy, a ja wciąż siedzę przed komputerem). Maj zapowiada się wspaniale, a co do kwietnia - zapraszam na April, czyli małe fotograficzne podsumowanie miesiąca. 

No.1 Cherries flowers on the Gdańsk streets // No.2 An old jeans that I still really like // No.3 Next month is the month with Chanel // No.4 A book is the neat object to take photo of

No.1 Kwiaty wiśni na Gdańskich ulicach // No. 2 Stare jeansy, które wciąż bardzo lubię // No.3 Kolejny miesiąc to miesiąc z Chanel // No. 4 Książka to najlepsze, co można sfotografować

No.1 Love is whre your bed is // No.2 My favourite one watch// No.3 An Easter break on the Kashubia // No.4 Going for a walk in high heels in Olive's Park

No.1 Miłość jest tam, gdzie twoje łóżko // No. 2 Mój ulubiony zegarek // No.3 Wielkanocną przerwę spędziłam na Kaszubach // No. 4 Mały spacer po uliczkach Parku Oliwskiego w szpilkach


No.1 Sadly my watch get broken // No.2 I bought new Piazza Sempione shirt // No.3 Reading VOGUE Poland while cooking // No.4 Sunny window sill

No.1 Smutny widok, kiedy twój ulubiony zegarek zostaje zniszczony // No. 2 Sprezentowałam sobie koszulę Piazza Sempione // No.3 Poczytywanie VOUGUE Polska w czasie gotowania // No. 4 Słoneczny parapet


For the insiders (those who visit my Instagram) - preparetions to adventure with TIU are going really well. Have a great May Holiday!

Dla wtajemniczonych (tych co odwiedzają mojego Instagrama) - przygotowania do przygody z TIU idą pełną parą. Miłej majówki!

WOMAN OF CHANEL IS NOT ONLY A „MAKEUP PERSON”


jeans/dżinsy - LAULIA
shoes/buty - Primark
shirt/koszula - Taranko
handbag/torebka - Stradivarius


"Jest czas na pracę i czas na miłość. Na inne rzeczy nie ma czasu" - to jeden z najsłynniejszych cytatów głównej bohaterki tygodnia, którą wszyscy znają jako Coco Chanel. Czarno - biały sposób myślenia Gabrielle od zawsze mnie zachwycał, a ponadto umacniał obraz kobiecego "ja". A co o kobiecości mówi nam Chanel? Projektantka jako obraz prawdziwej kobiety stawia taką, która jest elegancka, silna, pewna siebie, a jednocześnie delikatna. Jeśli czujesz, że twoja szafa spełnia wymagane kryteria i masz pewność, że wewnętrznie staniesz na wysokości zadania, warto sprawdzić czy inne elementy Twojego wizerunku spełniają się w roli sylwetki kobiety CHANEL.

Jak długo wykonujesz swój poranny makijaż i czy jesteś zadowolona z finalnego wyglądu? Zastanów się, czy prawdziwa kobieta Chanel codziennie rano spędzałaby w łazience godzinę czasu malując się i konturując, używając przy tym sześciu pędzli i próbując odwzorować arcydzieła youtubowych makeup guru na własnej twarzy? Jestem pewna, że nie. Jednak jeśli sama ikona urody mawiała "(...) na spotkanie z przeznaczeniem nałóż makijaż" to jak należy się malować?

Makijaż powinien być prosty, nie przesadzony, lekki i przede wszystkim naturalny. Tylko ty jesteś w stanie wpłynąć na to, czy będziesz czuć się jak w masce, czy raczej jak naturalnie piękna kobieta. Jak osiągnąć mistrzostwo w podkreślaniu naturalnych walorów? Pierwszym krokiem jest wymiana kosmetyków na te bardziej nowoczesne i nauka umiaru w użytkowaniu.


Przy lekkim i świeżym makijażu bardzo ważne jest uprzednie dokładne nawilżenie skóry. Najlepszym rozwiązaniem jest nałożenie kremu na twarz zaraz po jej umyciu, po czym rozpoczęcie nakładania kosmetyków, gdy produkt już się nieco wchłonie. Równie dobrze sprawdza się zasada "mniej kosmetyków, więcej blasku". Jeśli rozświetlisz swoją twarz sprawi to, że skóra będzie wyglądała zdrowiej i młodziej. Jednak nie uciekaj w drugą skrajność i z rozświetleniem nie przesadzaj - ważne aby całość finalnie była subtelna.


Jeżeli masz w swojej kosmetyczce podkład, który lubisz wykorzystaj go i delikatnie zakryj problemowe miejsca. Jeśli decydujesz się na rozświetlenie nałóż produkt na najbardziej wystającą część kości policzkowych, czubek nosa oraz brzeg żuchwy i wgłębienie lekko ponad górną wargą. Zalegające, stare rozświetlacze warto wymienić na nowe, ponieważ nie zatykają porów tak bardzo jak ówczesne. 

Kobieta CHANEL musi być pewna siebie. Taką pewność daje mocniejszy akcent w naszym codziennym makijażu. Przepięknym złamaniem beżów i brązów jest czerwona szminka. Warto postawić na taką, która jest trwała i matowa. W połączeniu z konturówką o nieco ciemniejszym kolorze daje optyczne wrażenie pełniejszych ust i naturalnie bielszych zębów.


"Luksus pozostać musi niewidoczny, ale odczuwalny. Luksus jest prosty, to przeciwieństwo komplikacji". Tak mawiała prekursorka wielu współczesnych trendów - Coco Chanel. Wszystko wskazuje na to, że wyprzedziła swoją epokę, bo już od dobrych kilku lat w modzie, designie wnętrz oraz wielu innych przemysłach króluje minimalizm. W dzisiejszym świecie bardzo łatwo jest zatracić się w wizji idealnego wyglądu, powoli staje się to obsesją społeczną. Widziałaś na łamach modowego czasopisma makijaż, który ci się podobał? Nie raz byłam świadkiem tworzenia go i oglądałam efekt końcowy na żywo. Jestem pewna, że nie chciałabyś wyglądać jak ściana ze świeżo nałożonym tynkiem pomalowana w pstrokaty wzór o ekstrawaganckich kolorach. Prawdziwa kobieta Chanel jest gotowa na podjęcie codziennych wyzwań, pewna siebie i na pewno nie chowa swojej twarzy za maską. To mus być wspaniałe uczucie, dlaczego by nie spróbować wcielić się w tę rolę choć na parę dni?


LA PÂTE PO FRANCUSKU NA WINIE


At this thematic week is all about Coco Chanel. Because of that I decided to present to you recipe for french cake based on wine. Pattering oneself on thematic figure I thought that giving it the simpest name would be a great idea. So today's recipe is called la pâte (fr. cake). La pâte which has wine base is one of the easiest desserts coming from the homeland of this famous designer. You need just one bite to feel like chilling in the sweetest parisian patisserie.

***

Tydzień z Coco Chanel trwa w najlepsze. Z tej okazji postanowiłam zaprezentować wam przepis na ciasto francuskie na winie. Wzorując się na tematycznej postaci stwierdziłam, że najłatwiej będzie mu nadać prostą nazwę - la pâte (franc. ciasto). Babka przygotowywana na winie to jeden z najprostszych deserów z ojczyzny najsłynniejszej projektantki. Doczekał się nawet wersji z białą czekoladą! Wystarczy jeden kęs, by poczuć się jakby w paryskim patisserie.



Składniki:
(przepis na 12 porcji)


300g mąki pszennej

250g cukru

3 jajka

150ml wina

150ml oleju

50g proszku do pieczenia



Przygotowanie:

No.1 Do dużej miski wsypujemy cukier i dodajemy jajka. Składniki ucieramy do momentu powstania puszystej masy. Stopniowo wlewamy olej i wino jednocześnie mieszając.

No.2 Następnie dodajemy przesiane suche składniki - mąkę oraz proszek do pieczenia. Całość energicznie mieszamy tak, aby nie pozostały żadne grudki.

No.3 Dobrze zmiksowane ciasto wlewamy do dowolnej foremki. Ja stawiam na tradycyjnie wyglądającą babkę. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni, po czym wstawiamy formę z ciastem i pieczemy przez 45 minut.

No.4 Gotową babkę polewamy czekoladą lub posypujemy cukrem pudrem. Et voilà!


TEMATYCZNY TYDZIEŃ - COCO CHANEL, CZYLI WSZYSTKO CO POWINNAŚ WIEDZIEĆ O 2.55

Ostatnimi czasy zauważyłam, że tematyczne tygodnie stały się bardzo popularne w blogosferze. Postanowiłam również zaczerpnąć z pomysłowego źródełka i stworzyć dla Was kilka postów z serii TT. Tym razem skupimy się na jednej z najsłynniejszych postaci świata mody, jaką jest Coco Chanel. 

Z lekcji historii wiemy, że matka wieków lubi płatać figle. W ostatnim stuleciu żył ogrom ludzi, których powinniśmy podziwiać i dziękować im za odkrycia czy osiągnięcia. Jedną z nich była Gabrielle Bonheur Chanel, znana jako Coco Chanel, która przechodząc przez krętą drogę emancypacji i porzucając niejedno wielkie marzenie pokazała nam, że każda kobieta jest w stanie odciąć stereotypowe metki i osiągnąć cel z najmniej prawdopodobnych do spełnienia.

2016 rok był czasem obchodzenia 60 - lecia jednego z najsłynniejszych modeli obrandowanych nazwiskiem Chanel. Flagowy produkt noszący nazwę Chanel 2.55 wszedł do sprzedaży ponad pół wieku temu, jednak zainteresowanie torebką nie zmalało ani odrobinę. Z tego powodu jej wartość z roku na rok wzrasta, jednakże nie odstrasza nikogo. Co sprawia, że kultowy wręcz model torebki jest tak wyjątkowy? No i  ile kosztuje? Wszystko, co musicie wiedzieć znajdziecie poniżej.

- Fenomen 2.55 rozpoczął się już w czasach współczesnych Gabrielle. To właśnie wtedy kobiety nosiły klasyczne kopertówki oraz torebki na króciutkich rączkach, które bezustannie trzeba było nosić w rękach, więc torebka na dłuższym łańcuszku, którą można było zawiesić na ramieniu lub przepasać była przełomem. 

- Skąd taka nazwa - zapytacie? Już spieszę z odpowiedzią! Nazwa modelu 2.55 pochodzi od roku i miesiąca, w którym został zaprojektowany. Coco bardzo lubiła nadawać swoim projektom nazwy, które można było prosto i szybko wydedukować. Jednym z przykładów mogą być perfumy "Chanel N°  5", których nazwa powstała za sprawą ślepej próby wykonanej na projektantce przez jej przyjaciela, a jednocześnie znanego perfumiarza, Ernesta Beaux. Beaux pokazał Gabrielle pięć próbek zapachów, z czego wybrana została tylko jedna - ostatnia. 

- Znając fakty i ciekawostki historyczne oraz mając na uwadze fakt, że pożądamy 2.55 skupmy się na kwestii ceny. Wyróżniamy dwa rodzaje torebki 2.55. Za klasyczny rozmiar, zwany inaczej clasic flab bag, w paryskim butiku zapłacimy 4260 Euro. Mniejsza wersja, small classic flap bag, będzie nas kosztować o 200 Euro mniej. 

- Kwestia ceny jest kwestią sporną. Jedni mówią, że jest tak wysoka ze względu na to, że 2.55 może być dobrą inwestycją, co się zgada, ale niestety tylko w przypadku edycji limitowanych. Ma to swoje dobre i złe strony. Dobra jest taka, że cena klasycznych modeli diametralnie spada poza progami wysławianych pod niebo paryskich butików. W vintagowych sklepach te samą można odnaleźć w znacznie niższej cenie. Natomiast zła jest taka, że edycje limitowane nie zawsze będą pasować do naszych stylizacji, ponieważ są niezwykle niestandardowe i ekstrawaganckie. 

- Nim zdecydujecie się na zakup jednej lub drugiej, warto przeczytać nieco o tym jak odróżnić oryginał od wersji podrabianej. Z pomocą przychodzą Wam poradniki internetowe, które znajdziecie między innymi tutaj.

Cena torebek prosto z domów mody i od projektantów już zawsze będzie polem do dyskusji. Z jednej strony mały dodatek nie powinien przewyższać ceną niewielkiego mieszkania w dużym mieście. Po drugiej stronie medalu są jednak pobudki kolekcjonerskie (jak w przypadku dzieł sztuki), udekorowane wianuszkiem legend i historii. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Piszcie w komentarzach! 

LOOK OF THE DAY


jeans & maxi coat/dżinsy i płaszcz - H&M
shoes/buty - Jenny Fairy
shirt/koszula - ZARA
necklace - DIY


Last month I must leave the idea of leisure and take the business side of bloggers life seriously, in general. With two days subtracted from everyday life I left the comfortable flat shoes too, and took my high heels game on the highest level. Sometimes you should present yourelf as a persone whose every day starts in the high heels reading British Vogue while eating breakfast and drinking prosecco on the Sopot beach. And I did just that. I took a major (even at my standards) risk and decided to be friends with this season's fashion hit which maxi coat is. I choose one by H&M as it was relatively inexpensive.
If you just thought that choosing an outfit in which we don't feel one hundered percent comfortable is a bad idea, you better leave this idea quickly. Personally, i feel the most comfortable in male's clothing but as I'd like to feel like woman and match my outfit to situation I must suffer a little bit - eve if I don't want to.

***

W ubiegłym miesiącu musiałam odpuścić sobie wypoczynek i generalnie wziąć się bardziej za biznesową stronę życia blogera. Oznaczało to nie tylko kilka dni wyjętych z życia, ale również porzucenie wygodnych płaskich butów na rzecz obcasów. Czasem trzeba się zaprezentować jako osoba chodząc na co dzień w szpilkach i poczytująca brytyjskiego Vogue do obiadu przy lampce prosecco na molo w Sopocie. Tak też zrobiłam. Podjęłam się nawet niemałego ryzyka, jakim jest założenie, przy mojej sylwetce, jednego z nowszych hitów sezonu, tak zwanego maxi coat. Wybrałam ten marki H&M bo wydał mi się stosunkowo nie za drogi.
Jeśli według was wybieranie stroju, w którym nie czujemy się w stu procentach wygodnie jest bardzo złym pomysłem, radzę jak najprędzej porzucić tę myśl. Osobiście najswobodniej czuję się w męskich ubraniach, ale jak wiadomo, chcąc czuć się w pełni kobieco i wyglądać stosownie do sytuacji czasami trzeba pocierpieć - czy tego chcemy czy nie.

on photos you could see more comfortable version of my LOTD which is mentioned on the post/
na zdjęciach możecie zobaczyć wygodniejszą wersję LOTD napomnianego w poście