In beauty

How to Build Your Perfect Vanity Bag


Jednym z marzeń praktycznie każdej kobiety obracającej się w przemyśle piękna jest skompletowanie idealnej kosmetyczki, w której znajdzie się wszystko, co potrzebne do wydobycia
nieskazitelnej urody damskich rysów. Jednakże, zazwyczaj pochłania to sporo czasu i co gorsza, masę pieniędzy. Zatem co zrobić, by w szybki sposób zgromadzić niezbędnik i nie stracić na tym fortuny? Z pomocą przychodzi wam ten poradnik, w którym odpowiem na powyższe i wiele innych pytań. Dziś zajmiemy się jednym z najważniejszych elementów damskiej kosmetyczki, który sprawia, że nasz makijaż jest bez skazy- pędzlami do makijażu.
Na ten moment przetestowałam ich naprawdę dużo, od polskich produktów kupionych za grosze w hurtowni, po produkty zagranicznych marek z naturalnym włosiem. Bezapelacyjnie muszę przyznać, że narodowe produkty niczym nie mają się do tych sprowadzanych z zagranicy, tak więc każdemu, kto dąży do make up'owego ideału polecam właśnie po nie zasięgać. W przeciwieństwie do futer, o których pisałam w poprzednim poście, wraz ze wzrostem naturalności włosia wcale nie rośnie cena, o czym przekonałam się kupując dwudziestopak pędzli zagranicznej marki MAANGE. Jaki z tego wniosek? Chcąc zaoszczędzić, a przy tym nie stracić na jakości najlepiej zamawiać pędzle ze stron zagranicznych, takich jak Rosegal. Tam za naprawdę niewielkie pieniądze (bo tylko trzynaście dolarów) można odnaleźć perełki naprawdę dobrej jakości.
Jeśli jednak nie jesteś zwolennikiem zakupów internetowych, bądź po prostu nie jesteś przekonany do zagranicznych stron polecam przejść się po najbliższym bazarze lub przejechać się do hurtowni. Produkty w cenach hurtowych są o wiele tańsze i o dziwo, za ten sam produkt w drogerii zapłacimy znacznie więcej niż w hurtowni, a o zgrozo, przecież Twoje noworoczne postanowienie to między innymi zaoszczędzenie pieniędzy. 
A co w wypadku, gdy stawiasz na efekt, nie na cenę? Najlepiej jest przetestować każdy rodzaj włosia samodzielnie, jednak nie każdy może sobie na to pozwolić. Właśnie dlatego z wielką chęcią podzielę się z Wami moimi doświadczeniami z użytkowania pędzli syntetycznych, fibry, koziego oraz końskiego włosia.
Na tę chwilę jestem absolutną zwolenniczką tego, co naturalne. Pędzle z fibry oraz syntetyczne mają sztuczne włoski, są twarde i nieprzyjemne w użytkowaniu. Jeśli chodzi o sam efekt końcowy- nie jestem do nich przychylnie nastawiona. Sztuczne blending brushes pozostawiają okropne, nieroztarte smugi lub podrażniają skórę. W przeciwieństwie do wyżej wymienionych moimi ulubieńcami stały się pędzle zawierające kozie włosie. Są mięciutkie jak puch, idealnie rozblendowują cienie, bronzer i róż oraz świetnie rozprowadzają podkład. Na liście pędzli plasują się na pierwszym miejscu. Między pędzlami z fibry, koziego włosia i syntetycznymi umiejscowiły się te z włosa konia. Osobiście jestem do nich nastawiana neutralnie, gdyż zawierają cechy zarówno sztucznych pędzli, jak i kozich. Świetnie spełniają swoje zadanie, jednak włosie jest twarde i nieprzyjemne. Do oceny pozostawiam je Wam.
Podsumowując, aby uzupełnić swoją kosmetyczkę o pędzle do makijażu i nie wydać fortuny sięgajmy po te naturalne z zagranicznych sklepów internetowych, bądź hurtowni.




This post whas shoot on the Canon by Aleksandra Drążek.







Related Articles