In fashion

Red Vinyl Shade


Niech każdy z was w najbliższych dniach spojrzy przez okno i odpowie sobie na pytanie co widzę? Osobiście za oknem mam piękną zimę, mróz i tony leżącego śniegu. W takiej temperaturze najlepiej
prezentujemy się w eleganckich i ciepłych stylizacjach. Ciepło i elegancje równocześnie mogą nam zapewnić dwie rzeczy. Po pierwsze futra, o których historii szerzej opowiadałam w poście pod tytułem Questions You Should ask Before You Buy a Fur Coat. Sklep Sammydress zawsze bardzo miło mnie zaskakuje i tak też było tym razem. Futro, które prezentuję na zdjęciach jest syntetyczne, piękne i dobrze wykonane, a przede wszystkim było dostępne w przystępnej cenie.
Drugą rzeczą zapewniającą nam przysłowiowe ciepło w zimne i mroźne dni jest czerwono vinylowy odcień ust rozgrzewający serce na sam widok. I to właśnie o historii klasycznych, czerwonych szminek dzisiaj porozmawiamy.
Szminka oficjalnie króluje w damskiej kosmetyczce już od ponad 127 lat, jednak naukowcy wciąż spierają się w tej kwestii. Jedno jest pewne, jako kobiety dziś nie wyobrażamy sobie życia bez szminek. Na rynku kosmetycznym dostępnych jest naprawdę wiele różnorodnych typów, odcieni i barw. Jednakże warto zastanowić się, jak kiedyś kobiety radziły sobie bez tak dużego wyboru, jaki oferują nam dziś drogerie?
Jako pierwsze usta barwiły sobie kobiety Indusu. Już w starożytnym Egipcie królowe nakładały na usta czerwoną orchę i karmin. Jako ciekawostkę warto nadmienić, że niektórym naprawdę podobały się odcienie fioletu powstałe w wyniku połączenia jodu z bromem. Na nieszczęście wielu kobiet i kochanków z mieszanki tej powstawał śmiertelnie trujący pierwiastek, który po kontakcie powodował śmierć na miejscu, toteż do dziś pozostał związek frazeologiczny pocałunek śmierci. W tym samym czasie, acz zupełnie innym miejscu, bo w Antycznej Grecji z czerwonymi ustami utożsamiano panie lekkich obyczajów, gdyż to tylko one malowały się w ten sposób, aby łatwiej można było odróżnić je z tłumu pięknych kobiet. Zła opinia o czerwonych ustach pozostała aż do Średniowiecza - z taką barwą kojarzone były kochanki diabła. Opinia ta uległa zmianie dopiero pierwszego maja 1883 roku, kiedy to dwóch francuzów zaprezentowało na wernisażu w Amsterdamie prototyp dzisiejszej szminki - malowidło w kolorze czerwonym powstałe z oleju rycinowego, wraz z pałeczką do malowania ust. Cały projekt nosił nazwę Stylo d'Amour, co w wolnym tłumaczeniu oznacza kredka miłości. Przez lata szminki ewoluowały i cieszyły się coraz to większym powodzeniem za sprawą prekursorek czerwonych ust. Przywołując manifest w Nowym Jorku w 1912 roku na myśl przychodzi mi Elizabeth Arden rozdawała czerwone szminki sufrażystką. Jak sama twierdziła czerwone szminki są znakiem niezależności kobiet, wiele osób twierdziło jednak, że był to po prostu chwyt reklamowy dla jej firmy - jak widać, działający z powodzeniem.
Czerwony kosmetyk do barwienia ust przez długi czas pozostawał w formie pudełkowej, aż do 1915 roku, kiedy to Marice Levi wynalazł i opatentował metalowe cylindryczne opakowanie, które niedługo potem zostało unowocześnione i wzbogacone o mechanizm rotacyjny, który używany jest do dziś. 
Zważając na fakt jak długą drogę czerwona szminka przeszła i jak wielu ludzi nad nią pracowało, używajmy jej z klasą, nie nadmiernie. Ten kosmetyk od zawsze był symbolem kobiecości i miejmy nadzieję, że jeszcze długo nim pozostanie.

This post whas shoot on the Canon by Aleksandra Adamczak.

Related Articles